sobota, 27 listopada 2021

Rozdział IV


    Weszłam do domu, trzaskając drzwiami tak mocno, że Barney aż się wzdrygnął. Poszłam, do salonu i wzięłam do ręki swojego laptopa, szybko przesłałam sobie na mailu zdjęcie, i wydrukowałam go na drukarce. Odłożyłam urządzenie, i podeszłam do drukarki i wyciągnęłam kartkę.  

    Otworzyłam drzwi do sypialni, i widząc męża zapinającego bluzę, zmarszczyłam swoje czoło.

    - Wybierasz się gdzieś? - zapytałam zaciskając dłoń na papierze.

    - Jakub do mnie zadzwonił, w szpitalu jestem... - zaczął a ja od razu do niego podeszłam.

    Czułam jak zbiera się we mnie złość, której nie potrafiłam opisać żadnymi słowami. Zacisnęłam mocniej dłoń na kartce, i spojrzałam się prosto w oczy męża.

    - Zjedz dzisiaj na mieście. - powiedziałam odwracając się od niego. - Nie będę gotowała obiadu.

    Spojrzałam się na zegarek, który wisiał na ścianie. Natan jak zwykle wyszedł o tej samej porze.

    Skierowałam się w stronę salonu, i wyciągnęłam, swój telefon. Wybrałam numer do swojego szefa. Pierwszy sygnał, drugi.

    - Kayla? Wszystko w porządku? Przyszło do mnie twoje zwolnienie ze szpitala.

    - Miałam wypadek szefie... - zaczęłam i usiadłam na kanapie, przyłożyłam swoje palce do nasady nosa i przymknęłam swoje oczy. - Potrzebuje trochę czasu na regenerację.

    - W porządku, mam nadzieję, że nic poważniejszego Ci się nie stało. Wypisałem zwolnienie. Masz razem ze szpitalnym trzy tygodnie wolnego. Widzimy się pod koniec maja, w pracy.

    - Dziękuję bardzo. Do zobaczenia.

    - Trzymaj się Perkins.

    Mężczyzna się rozłączył, a ja od razu wstałam z kanapy i poszła,m do toalety. Wzięłam kąpiel, i ubrałam jeansowe spodnie, do których założyłam zwykłą czarną bluzę. Przeleciałam po włosach szczotką, i umyłam swoje zęby.

    Miałam plan.

    Jeszcze nie do końca wiedziałam, na czym on polegał ale miałam plan.

    Rozejrzałam się po sypialni, i pościeliłam łóżko, od razu otworzyłam szafkę, która znajdowała się obok łóżka, i wyciągnęłam z niej wszystkie papiery, które się tam znajdowały. Zaczęłam je powoli przeglądać, starając się czytać wszystkie te które wydały mi się ważne. Myślałam, że znajdę coś konkretnego jednak nic takiego nie rzuciło mi się w oczy. Jakieś mniej, lub bardziej ważne dla mężczyzny papiery z pracy, wyniki ostatnich badań sanitarnych, czy teczka, z czasopismami o samochodach. Poukładałam wszystko na swoje miejsce, i zamknęłam szufladę.

    Przyszedł teraz czas, na wszystkie rzeczy Natana.

    Podniosłam się z ziemi, i przeszłam do garderoby, i zaczęłam wyciągać każdą rzecz męża, po kolei. Sprawdzałam każdą możliwą kieszeń, która znajdowała się w jakimkolwiek jego ubraniu. Bluzy, spodnie.

    Po około czterdziestu minutach, był tu taki bałagan, że nie mogłam tutaj nic znaleźć. Rozejrzałam się po pustym już pomieszczeniu, a moją uwagę, przykuło miejsce na ścianie, kt6óre było zaklejone szarą taśmą izolacyjną.

    Bingo.

    To było to czego szukałam, podeszłam do tego, i bez żadnego zastanowienia oderwałam taśmę od ściany. Farba odeszła razem z nią, ale pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to że taśma wcale nie odeszła z trudem, więc mąż musiał już odrywać ją na pewno kilkanaście razy. Moim oczom ukazała się dziura, wyciągnęłam telefon, i włączyłam w nim latarkę. Zaczęłam świecić, by zobaczyć co znajduje się w środku. Miejsce, nie było zbyt specjalnie zakurzone, więc albo było często używane, lub powstało stosunkowo niedawno. Wsadziłam tam dłoń, i od razu wyczułam coś czego nie powinnam wyczuć. Wyciągnęłam przedmiot i usiadłam  na podłodze w garderobie. Zaczęłam obracać teczkę w dłoni.

    Sprawdziłam jeszcze wszystko, dokładnie wyczuwając wszystko dłonią. Jednak znalazłam tylko tą jedną teczkę. Zakryłam to wszystko taśmą, i postarałam się zostawić to w takim stanie w jakim to zastałam. Jednak z małym bonusem dla męża.

    Bez teczki.

    Usiadłam na podłodze w sypialni, i obejrzałam dokładnie biały przedmiot. Bez  żadnego zastanowienia  ją otworzyłam, gdy nie zauważyłam na niej żadnych napisów, które mogłyby mi choć trochę pomóc w identyfikacji. Otworzyłam teczkę, i zobaczyłam dokument, podobny do Curriculum Vitae. W prawym  górnym roku widniało zdjęcie chłopaka, gdy się dobrze przypatrzyłam, zobaczyłam że zdjęcie jest zrobione na metalowym stole, a chłopak nie miał na sobie najprawdopodobniej ciuchów. Był martwy. Zaczęłam czytać.

Odpis zupełny aktu zgonu                                                 _
1. Dane osoby zmarłej                                                                   

Imię pierwsze: Karol

Nazwisko: Szewczyk

Stan cywilny: Singiel

Data urodzenia: 14.07.2001

Miejsce urodzenia: Warszawa

2. Czas i miejsce zgonu / znalezienie zwłok                                

Data zgonu: 01.05.2021

Godzina zgonu: 17:05

Miejsce zgonu: Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej

Data znalezienia zwłok: :--:

Miejsce znalezienia zwłok: :--:

3. Dane małżonka osoby zmarłej                                      ______

Ojciec

Imię: Marcin

Nazwisko: Szewczyk

Nazwisko rodowe: Szewczyk

4. Dane podmiotu który zgłosił zgon                                           

Imię: Natan

Nazwisko: Kalinowski

Nazwa podmiotu: Chirurg

5. Informacje o odpisie                                                                 

Odpis jest zgodny z treścią aktu zgonu.  

    Zmarszczyłam swoje brwi. I odłożyłam ten akt zgonu na bok, zaczęłam przeglądać wszystkie teczki które się tam znajdowały. Na wszystkich widniało nazwisko mojego męża. Zrobiłam zdjęcie niektórych aktów. Schowałam wszystko tak jak było. Posprzątałam i poszłam do sypialni, gdzie odpaliłam laptopa, i wpisałam w wyszukiwarkę. „karol szewczyk śmierć. 01.05.2021.” 

    Przeleciałam wzrokiem po różnych artykułach, gdy w końcu  znalazłam odpowiedni wpis na wyborczej.pl

„ Szok, po śmierci  dwudziestoletniego Karola z Bielsko-Białej!  Burmistrz: Mamy pewność, że Karol uśmiecha się do nas z góry...”

„Władze ogłosiły, że Karol pierwszego maja, dwutysięcznego dwudziestego  pierwszego roku,  miał operacje serca w szpitalu w Bielsko-Białej. Serce Karola zostało podarowane nowej osobie, rodzice ofiarowanej nie chcą podać jej personali...”

    W sieci, nie podali pełnego nazwiska mojego męża, jednak widniało, lekarza Natana K.     

    Dlaczego Natan nic mi o tym nie powiedział?

    Wzięłam do ręki telefon, i gdy zauważyłam sms’a odblokowałam go i przeczytałam, treść wiadomości od nieznanego numeru.

„ Widzę, że znalazłaś artykuł o Karolu..? Cieszę się, jak się czujesz z tym, że twój mąż ma na sumieniu tego dzieciaka?”

piątek, 5 listopada 2021

Rozdział III

     Spędziłam w szpitalu dwa dni, cały czas próbując dodzwonić się do mojego męża. Postanowiłam zadzwonić do jedynej osoby, która mogła mi jakkolwiek pomóc w tej sytuacji.  

    Z teściową od czasu do czasu miałyśmy spięcia, ale raczej żyłyśmy w zgodzie. Miałam nadzieję, że chociaż ona będzie wiedziała co dzieje się z moim mężem.

    - Witaj Kayla, wszystko w porządku? - usłyszałam głos swojej teściowej

    - Dzień dobry. Czy Nat, rozmawiał z Panią może, ostatnimi czasy?

    - Był u nas, może z dwa tygodnie temu.  Zrobił mi zakupy i powiedział, że musi szybko uciekać bo miał umówionego lekarza.

    Pani Katarzyna była naprawdę miłą pięćdziesięcioletnią kobietą, która trzymała się naprawdę dobrze jak na swój wiek.  Razem z mężem, byli miłośnikami kotów, więc gdy zakupili dwudziestego już z kolei, zaczęliśmy tam jeździć co raz rzadziej.

    - Nie odzywał się do was, od tamtej pory?

    - Powiedziałabym Ci Kayla.  Wszystko jest w porządku?

    - Tak, dziękuję bardzo i przepraszam, że zawracam Pani głowę. Do widzenia. - rozłączyłam się chowając telefon do kieszeni.

    Spojrzałam się, na kwiaty, które stały na szafce i wzięłam głęboki oddech.

    Od kogo były, i kto był ich nadawcą? Dlaczego mój mąż twierdził, że są od niego?

    Te i jeszcze wiele innych pytań, zakrzątały w tym momencie moją głowę, ale na żadne z nich     nie znałam odpowiedzi.

    Poprosiłam pielęgniarkę, o to by zawołała lekarza.

    Porozmawiałam z nim chwilę o moim zdrowiu, co dokładnie mi dolega. Usłyszałam, że     zrobili mi już tomografię głowy, i zaraz przyniesie mi  wszystkie wyniki badań.

    Pielęgniarka pobierze mi krew, zrobią podstawowe badania i jeżeli nie będzie mi nic poważnego to będę mogła wyjść do domu.

    Podziękowałam jej kiwnięciem głowy.

    Niedługo później przyszła do mnie, i pobrała mi krew, informując mnie, że wyniki powinny być dopiero jutro rano.

    Więc na pewno czekała mnie jeszcze cała noc w szpitalu.

    Wzięłam do ręki swój telefon, i sprawdziłam swoje portale społecznościowe. Weszłam na profil Natana na Facebooku, i odświeżyłam stronę.

    Napisałam wiadomość do męża, że proszę o jak najszybszy kontakt, i że bardzo się o niego martwię.

*

    Wzięłam do ręki wypis od lekarza, i pokiwałam głową wychodząc na korytarz z sali obserwacji. Całe szczęście, nie musiałam nosić już temblaka, bo okazało się, iż ręka nie jest nawet zwichnięta.  Rozejrzałam się dookoła, jednak nigdzie nie widząc żadnej znajomej twarzy, a tym bardziej Natana.

    Wyciągnęłam swój telefon, próbując się z nim skontaktować, jednak na daremno.     Zamówiłam taksówkę, ani chwili nie zastanawiając się czy to jest dobry pomysł. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu. Nie wiedziałam co tam na mnie czeka, czy zastanę tam swojego męża, czy też nie. Podziękowałam kierowcy, i weszłam na podwórko, gdzie Barney od razu do mnie podleciał.

    Wyjęłam, klucze, i otworzyłam swój dom. Weszłam do środka, i pierwsze co zrobiłam, to zapaliłam światło w przed pokoju. Rozebrałam się z wierzchniego ubrania, które powiesiłam na wieszaku.

    - Nathan?! - krzyknęłam wchodząc do salonu. - Nathan?

    Rozejrzałam się dookoła, widząc jedynie pustkę która panowała w domu. Od razu skierowałam się w stronę naszej sypialni. Otworzyłam drzwi, i jedyne co zastałam to idealnie pościelone łóżko.

    Mąż nigdy nie zaścielał swojej pościeli.

    Podeszłam do łóżka bliżej, i usiadłam na pościeli. Przejechałam dłonią,  po jego stronie łóżka. Od razu bez najmniejszego zastanowienia podniosłam kołdrę do góry. Sama nie będąc do końca przekonana, czy ze złości, czy jednak faktycznie chciałam tam coś znaleźć.

    Gdy cała pościel leżała już na ziemi,, wplotłam swoje palce we włosy, i mocno pociągnęłam za ich końcówki.

    Sama nie wiedziałam, co miałam teraz uczynić. Czy zgłosić zaginięcie, czy próbować się do niego dodzwonić, lub jakie kroki poczynić w tym kierunku.

*

 

    Leżałam na łóżku przez kolejną godzinę, gapiąc się leniwie w sufit. Co jakiś czas biorąc do ręki smartfona, by sprawdzić czy aby nie dostałam kolejnej wiadomości.  Postanowiłam czymś zająć swój umysł.

 

*

 

    Po tym jak posprzątałam wszystko w domu, poukładałam wszystko na swoje miejsce i w końcu wzięłam relaksującą kąpiel, poszłam  do kuchni i otworzyłam lodówkę. Wyciągnęłam z niej schłodzoną butelkę wina, i kieliszek z sąsiadującej szafki. Wychodząc z kuchni, zgasiłam tam światło, i skierowałam się w stronę salonu. Usiadłam na kanapie, i trzymając pilota w ręku odpaliłam telewizor stojący na środku salonu.  

    Przymknęłam swoje oczy, czując jak ból przeszywa, każdą moją komórkę w głowie.     Ścisnęłam mocniej pilota, którego nadal trzymałam w dłoni. Na tę chwil.ę, sama nie wiedziałam co mam począć w dalszych ruchach w swoim życiu. Postanowiłam, że powinnam chociaż częściowo dowiedzieć się, dlaczego mój mąż postanowił nagle zniknąć, i okłamywać mnie tyle czasu jeżeli chodzi o pracę.

 

 

*

 

    - Kayla.. wstań. - usłyszałam głos nad swoim uchem. - No już mała.

    Poczułam jak ramiona, obejmują mnie dookoła i chwilę później moje ciało nie styka się już z meblem na którym najprawdopodobniej usnęłam.

    - Która godzina? - zapytałam otwierając swoje oczy, dopiero gdy zostałam okryta przez męża kołdrą.

    - Druga... idź spać. - szepnął a ja poczułam jak składa mi delikatny pocałunek na moim czole.

    Chwilę później leżałam już w swoim łóżku, mając zamknięte oczy. Odwróciłam się w drugą stronę, by przytulić się do swojego męża. Lecz, jedyne co poczułam to pustą pościel.

    - Nat? - zawołałam rozglądając się dookoła.

    Spojrzałam się na przedpokój w którym paliło się światło. Wstałam z łóżka, zakładając na    siebie szlafrok.

    - Jestem w toalecie.

    Chwilę później, facet wyszedł z toalety, a ja skorzystałam z niej zaraz po nim. Wzięłam gorący prysznic, odświeżyłam swoje ciało, i ubrałam się w piżamę.  Wysuszyłam swoje włosy, i wróciłam do sypialni.  Stanęłam przed łóżkiem, i wzięłam pierwszą lepszą książkę która stała na szafce.

    - Nie raczysz mnie nawet poinformować gdzie kurwa byłeś przez tyle czasu?! - krzyknęłam rzucając przedmiotem w męża. - Nagle postanawiasz kurwa zniknąć, i się nie odzywać?!

    - Nie chciałem, żebyś...

    - Żebym się martwiła Natan?! To lepiej znikać, nie odbierać telefonu.

    - Miałem na prawdę dużo pracy w szpitalu Kayla. Przywieźli dwudziestu nowych pacjentów.    Każdemu z nich musieliśmy zrobić badania, a niektórzy potrzebowali naprawdę pilnej operacji.

    Zacisnęłam mocno swoją szczękę i spojrzałam w niebieskie oczy męża.

    - Kiedyś Cię zabije przysięgam. - powiedziałam

    - Przepraszam... już się nie złość.

    Podszedł do mnie, i przytulił mnie do siebie. Odepchnęłam go, i spojrzałam się na niego z mordem w oczach.

    - Zostaw mnie w spokoju.

    Odeszłam od niego, trzaskając drzwiami od sypialni. Założyłam kurtkę na grzbiet, i wyszłam na zewnątrz. Zawołałam Barneya, i podpięłam mu smycz. Wyszłam za ogrodzenie, i wypuściłam bardziej smycz, by pies mógł na spokojnie sobie pochodzić swobodnie.  

    Szłam w stronę lasku, w którym zawsze chodziłam z psem na spacery. Znajdując się już stosunkowo daleko od drogi, spuściłam zwierzaka ze smyczy, i popatrzyłam się jak radośnie zaczyna biegać dookoła wszystkich drzew. Oparłam się o jedno z nich i przymknęłam swoje oczy.

    Byłam zdenerwowana tym, że facet nie dał mi jakiegokolwiek znaku życia. Najgorsze w tym wszystkim było również to, że Natan zaczął łgać mi w żywe oczy.  Nie poinformował mnie o zmianie stanowiska pracy.

    Wyciągnęłam swój telefon, i zobaczyłam, że mam dwa nieodebrane połączenia od męża. Zignorowałam to, i postanowiłam napisać do Jakuba sms’a.  

    ____ Do: Kuba

Mam prośbę.

Mógłbyś wysłać mi aktualną umowę  Nathana? Bardzo mi na tym zależy. ____

    ___Od: Kuba

*użytkownik wysłał obraz*___

    Weszłam w zdjęcie, które dostałam od faceta, i wszystko dokładnie przeczytałam. Wszystko się  zgadzało, wszystkie dane mojego męża. Jak i również to, że przenieśli go na inny dział rok temu.