Spędziłam w szpitalu dwa dni, cały czas próbując dodzwonić się do mojego męża. Postanowiłam zadzwonić do jedynej osoby, która mogła mi jakkolwiek pomóc w tej sytuacji.
Z teściową od czasu do czasu miałyśmy spięcia, ale raczej żyłyśmy w zgodzie. Miałam nadzieję, że chociaż ona będzie wiedziała co dzieje się z moim mężem.
- Witaj Kayla, wszystko w porządku? - usłyszałam głos swojej teściowej
- Dzień dobry. Czy Nat, rozmawiał z Panią może, ostatnimi czasy?
- Był u nas, może z dwa tygodnie temu. Zrobił mi zakupy i powiedział, że musi szybko uciekać bo miał umówionego lekarza.
Pani Katarzyna była naprawdę miłą pięćdziesięcioletnią kobietą, która trzymała się naprawdę dobrze jak na swój wiek. Razem z mężem, byli miłośnikami kotów, więc gdy zakupili dwudziestego już z kolei, zaczęliśmy tam jeździć co raz rzadziej.
- Nie odzywał się do was, od tamtej pory?
- Powiedziałabym Ci Kayla. Wszystko jest w porządku?
- Tak, dziękuję bardzo i przepraszam, że zawracam Pani głowę. Do widzenia. - rozłączyłam się chowając telefon do kieszeni.
Spojrzałam się, na kwiaty, które stały na szafce i wzięłam głęboki oddech.
Od kogo były, i kto był ich nadawcą? Dlaczego mój mąż twierdził, że są od niego?
Te i jeszcze wiele innych pytań, zakrzątały w tym momencie moją głowę, ale na żadne z nich nie znałam odpowiedzi.
Poprosiłam pielęgniarkę, o to by zawołała lekarza.
Porozmawiałam z nim chwilę o moim zdrowiu, co dokładnie mi dolega. Usłyszałam, że zrobili mi już tomografię głowy, i zaraz przyniesie mi wszystkie wyniki badań.
Pielęgniarka pobierze mi krew, zrobią podstawowe badania i jeżeli nie będzie mi nic poważnego to będę mogła wyjść do domu.
Podziękowałam jej kiwnięciem głowy.
Niedługo później przyszła do mnie, i pobrała mi krew, informując mnie, że wyniki powinny być dopiero jutro rano.
Więc na pewno czekała mnie jeszcze cała noc w szpitalu.
Wzięłam do ręki swój telefon, i sprawdziłam swoje portale społecznościowe. Weszłam na profil Natana na Facebooku, i odświeżyłam stronę.
Napisałam wiadomość do męża, że proszę o jak najszybszy kontakt, i że bardzo się o niego martwię.
*
Wzięłam do ręki wypis od lekarza, i pokiwałam głową wychodząc na korytarz z sali obserwacji. Całe szczęście, nie musiałam nosić już temblaka, bo okazało się, iż ręka nie jest nawet zwichnięta. Rozejrzałam się dookoła, jednak nigdzie nie widząc żadnej znajomej twarzy, a tym bardziej Natana.
Wyciągnęłam swój telefon, próbując się z nim skontaktować, jednak na daremno. Zamówiłam taksówkę, ani chwili nie zastanawiając się czy to jest dobry pomysł. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu. Nie wiedziałam co tam na mnie czeka, czy zastanę tam swojego męża, czy też nie. Podziękowałam kierowcy, i weszłam na podwórko, gdzie Barney od razu do mnie podleciał.
Wyjęłam, klucze, i otworzyłam swój dom. Weszłam do środka, i pierwsze co zrobiłam, to zapaliłam światło w przed pokoju. Rozebrałam się z wierzchniego ubrania, które powiesiłam na wieszaku.
- Nathan?! - krzyknęłam wchodząc do salonu. - Nathan?
Rozejrzałam się dookoła, widząc jedynie pustkę która panowała w domu. Od razu skierowałam się w stronę naszej sypialni. Otworzyłam drzwi, i jedyne co zastałam to idealnie pościelone łóżko.
Mąż nigdy nie zaścielał swojej pościeli.
Podeszłam do łóżka bliżej, i usiadłam na pościeli. Przejechałam dłonią, po jego stronie łóżka. Od razu bez najmniejszego zastanowienia podniosłam kołdrę do góry. Sama nie będąc do końca przekonana, czy ze złości, czy jednak faktycznie chciałam tam coś znaleźć.
Gdy cała pościel leżała już na ziemi,, wplotłam swoje palce we włosy, i mocno pociągnęłam za ich końcówki.
Sama nie wiedziałam, co miałam teraz uczynić. Czy zgłosić zaginięcie, czy próbować się do niego dodzwonić, lub jakie kroki poczynić w tym kierunku.
*
Leżałam na łóżku przez kolejną godzinę, gapiąc się leniwie w sufit. Co jakiś czas biorąc do ręki smartfona, by sprawdzić czy aby nie dostałam kolejnej wiadomości. Postanowiłam czymś zająć swój umysł.
*
Po tym jak posprzątałam wszystko w domu, poukładałam wszystko na swoje miejsce i w końcu wzięłam relaksującą kąpiel, poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Wyciągnęłam z niej schłodzoną butelkę wina, i kieliszek z sąsiadującej szafki. Wychodząc z kuchni, zgasiłam tam światło, i skierowałam się w stronę salonu. Usiadłam na kanapie, i trzymając pilota w ręku odpaliłam telewizor stojący na środku salonu.
Przymknęłam swoje oczy, czując jak ból przeszywa, każdą moją komórkę w głowie. Ścisnęłam mocniej pilota, którego nadal trzymałam w dłoni. Na tę chwil.ę, sama nie wiedziałam co mam począć w dalszych ruchach w swoim życiu. Postanowiłam, że powinnam chociaż częściowo dowiedzieć się, dlaczego mój mąż postanowił nagle zniknąć, i okłamywać mnie tyle czasu jeżeli chodzi o pracę.
*
- Kayla.. wstań. - usłyszałam głos nad swoim uchem. - No już mała.
Poczułam jak ramiona, obejmują mnie dookoła i chwilę później moje ciało nie styka się już z meblem na którym najprawdopodobniej usnęłam.
- Która godzina? - zapytałam otwierając swoje oczy, dopiero gdy zostałam okryta przez męża kołdrą.
- Druga... idź spać. - szepnął a ja poczułam jak składa mi delikatny pocałunek na moim czole.
Chwilę później leżałam już w swoim łóżku, mając zamknięte oczy. Odwróciłam się w drugą stronę, by przytulić się do swojego męża. Lecz, jedyne co poczułam to pustą pościel.
- Nat? - zawołałam rozglądając się dookoła.
Spojrzałam się na przedpokój w którym paliło się światło. Wstałam z łóżka, zakładając na siebie szlafrok.
- Jestem w toalecie.
Chwilę później, facet wyszedł z toalety, a ja skorzystałam z niej zaraz po nim. Wzięłam gorący prysznic, odświeżyłam swoje ciało, i ubrałam się w piżamę. Wysuszyłam swoje włosy, i wróciłam do sypialni. Stanęłam przed łóżkiem, i wzięłam pierwszą lepszą książkę która stała na szafce.
- Nie raczysz mnie nawet poinformować gdzie kurwa byłeś przez tyle czasu?! - krzyknęłam rzucając przedmiotem w męża. - Nagle postanawiasz kurwa zniknąć, i się nie odzywać?!
- Nie chciałem, żebyś...
- Żebym się martwiła Natan?! To lepiej znikać, nie odbierać telefonu.
- Miałem na prawdę dużo pracy w szpitalu Kayla. Przywieźli dwudziestu nowych pacjentów. Każdemu z nich musieliśmy zrobić badania, a niektórzy potrzebowali naprawdę pilnej operacji.
Zacisnęłam mocno swoją szczękę i spojrzałam w niebieskie oczy męża.
- Kiedyś Cię zabije przysięgam. - powiedziałam
- Przepraszam... już się nie złość.
Podszedł do mnie, i przytulił mnie do siebie. Odepchnęłam go, i spojrzałam się na niego z mordem w oczach.
- Zostaw mnie w spokoju.
Odeszłam od niego, trzaskając drzwiami od sypialni. Założyłam kurtkę na grzbiet, i wyszłam na zewnątrz. Zawołałam Barneya, i podpięłam mu smycz. Wyszłam za ogrodzenie, i wypuściłam bardziej smycz, by pies mógł na spokojnie sobie pochodzić swobodnie.
Szłam w stronę lasku, w którym zawsze chodziłam z psem na spacery. Znajdując się już stosunkowo daleko od drogi, spuściłam zwierzaka ze smyczy, i popatrzyłam się jak radośnie zaczyna biegać dookoła wszystkich drzew. Oparłam się o jedno z nich i przymknęłam swoje oczy.
Byłam zdenerwowana tym, że facet nie dał mi jakiegokolwiek znaku życia. Najgorsze w tym wszystkim było również to, że Natan zaczął łgać mi w żywe oczy. Nie poinformował mnie o zmianie stanowiska pracy.
Wyciągnęłam swój telefon, i zobaczyłam, że mam dwa nieodebrane połączenia od męża. Zignorowałam to, i postanowiłam napisać do Jakuba sms’a.
____ Do: Kuba
Mam prośbę.
Mógłbyś wysłać mi aktualną umowę Nathana? Bardzo mi na tym zależy. ____
___Od: Kuba
*użytkownik wysłał obraz*___
Weszłam w zdjęcie, które dostałam od faceta, i wszystko dokładnie przeczytałam. Wszystko się zgadzało, wszystkie dane mojego męża. Jak i również to, że przenieśli go na inny dział rok temu.