Otworzyłam swoje oczy, chcąc przekręcić się na prawy bok, i jedyne co poczułam, to czyjąś rękę na ramieniu.
- Kayla, całe szczęście. - usłyszałam głos Nathana.
Odwróciłam się w jego stronę, i spojrzałam się w niebieskie oczy. Połowa jego twarzy, była cała zmasakrowana. Miał rozciętą wargę, na której widniała zaschnięta krew, pod lewym okiem widniał sporych rozmiarów siniak.
Nie wyglądał dobrze, wyglądał fatalnie.
Na jego ubraniu, również mogłam zobaczyć krew. Która najprawdopodobniej nie była jego.
Odsunęłam się delikatnie, lustrując wzrokiem jego sylwetkę.
- Spokojnie... - powiedział kładąc dłoń na moim ramieniu. - Kayla miałaś wypadek. Twoja taksówka została uderzona przez dostawcze auto i zepchnęło was z mostu. Całe szczęście nic Ci się nie stało. Masz rozciętą głowę, i zwichniętą rękę.
Spojrzałam się na swoją lewą dłoń, która była umieszczona w temblaku.
- Co miała znaczyć ta kartka? - zapytałam męża.
Facet wziął głęboki oddech i złapał mnie za zdrową rękę.
- Nie wiem... może ktoś z twoich pracowników robił sobie z Ciebie głupi żart? Może to była jakaś ulotka, i nie zdążyłaś przeczytać czego? Zastanowiłam się nad słowami swojego męża. Nie mogła to być żadna ulotka. Wiadomość była zapakowana w czarny papier, i była zaadresowana bezpośrednio do mnie.
- To nie była żadna ulotka Nat, koperta była zaadresowana do mojej osoby. A mało kto, wysila się na czarną kopertę, gdy na poczcie i w zwykłych sklepach możesz dostać te białe, za mniej niż jeden złotych.
- Może to była jakaś promocja, która proponowała Ci całodobowy monitoring posesji. - wzruszył ramionami.
Spojrzałam się w bok, gdzie na małym stoliku były kwiaty.
Byliśmy odgrodzeni od innych pacjentów materiałowymi parawanami na metalowym stelażu.
Sale szpitalne, nigdy nie kojarzyły mi się dobrze. Jako mała dziewczynka - Miałam wtedy jedenaście lat, chodziłam codziennie razem z Suzy, moją siostrą, do naszego przyrodniego ojca, który był po operacji kręgosłupa.
Nasza mama rozwiodła się z naszym ojcem, gdy tylko dowiedziała się o jego kilkunastoletnim romansie ze stażystką w pracy. Stało się to dokładnie w moje dwunaste urodziny, a ja i Suzy nigdy więcej nie zobaczyłyśmy biologicznego ojca.
- Dziękuję za kwiaty. - powiedziałam spoglądając się w oczy męża.
Obydwoje spojrzeliśmy się, na bukiet białych róż które stały na stoliku znajdującym się obok mojego łóżka.
Mój mąż, rzadko kiedy kupował mi kwiaty. Zazwyczaj mogłam się ich spodziewać w momencie, gdy miałam urodziny, lub wtedy kiedy obroniłam studia. A teraz ani nie miałam urodzin, ani nie uczęszczałam na studia.
- Proszę bardzo. - nachylił się nade mną i złożył pocałunek na moim czole.
Usiadł na moim łóżku i złapał moją dłoń.
- Jak się czujesz? - zapytał odgarniając kosmyk, moich włosów z twarzy.
- Jakbym miała wypadek samochodowy z którego ledwo uszłam z życiem a ty? - uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Widzę, że humor Ci dopisuje, to najważniejsze.
- Nie powinieneś być w pracy? - zapytałam widząc na zegarku dwunastą godzinę.
- Niedługo będę musiał jechać, czekałem aż się obudzisz.
- Wyjaśnisz mi dlaczego tak wyglądasz? - spojrzałam się na niego.
- Pobiłem się z jakimś bezdomnym przed sklepem. Nie dogadaliśmy się.
*
Natan pojechał niecałą godzinę później, informując mnie, że przyjedzie jutro jak tylko skończy pracę. Pożegnaliśmy się a ja wzięłam do ręki swój telefon. Gdy przypomniałam sobie, o kopercie którą czytałam w taksówce.
Rozejrzałam się dookoła, otworzyłam szafkę w poszukiwaniu czarnej koperty, jednak nic takiego nie znalazłam. Zamknęłam szufladę i spojrzałam się na kwiaty od mężczyzny. Na moje usta od razu wkradł się uśmiech.
Sięgnęłam po karteczkę przyczepioną do bukietu.
„kierowca przeżył, nie musisz się martwić.”
Moje serce momentalnie zaczęło bić szybciej.
Od razu przypomniała mi się wiadomość, która znajdowała się w czarnej kopercie, którą otworzyłam.
To nie była żadna reklama całodobowego monitoringu posesji, ani przypadkowa koperta włożona do mojej skrzynki przez pomyłkę. A kwiaty wcale nie zostały podarowane przez mojego męża.
Automatycznie rozejrzałam się dookoła, szukając potencjalnego zagrożenia. Odsłoniłam delikatnie kotarę z lewej strony, Pani w podeszłym wieku czytającą gazetę, żadne zagrożenie, kotara z prawej strony młody chłopak ze złamaną nogą czytający mangę. Zasłoniłam kotarę, widząc pielęgniarkę poprosiłam ją by do mnie podeszła.
- Tak? - zapytała poprawiając swój stetoskop na szyi.
- Przepraszam bardzo, wie Pani może kim jest nadawca tych kwiatów?
- Dzisiaj rano zostały przywiezione przez kuriera - odpowiedziała i wyszła z sali ciągnąć metalowy wózek.
Automatycznie wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Natana.
- Numer z którym próbujesz się skontaktować jest nieosiągalny. Spróbuj ponownie.
Wiadomość automatyczna. Moje serce zaczęło bić szybciej.
Od razu wybrałam numer brata Natana.
- Kayla, co u Ciebie słychać? - usłyszałam przyjazny głos mojego szwagra.
- Wiesz może gdzie jest Natan?- zapytałam na wstępie.
- Powinien być jak zwykle o tej porze w pracy, a coś się dzieje?
- Nie. Jest wszystko w porządku dziękuję bardzo.
Rozłączyłam się, i spróbowałam ponownie wybrać numer męża.
Ten sam komunikat.
Gdzie był mój mąż?
Spróbowałam kolejny raz się do niego dodzwonić, niestety z marnym skutkiem. Zadzwoniłam do jego szefa, który by, również naszym dobrym przyjacielem. Jakub także nie wie co się stało z moim mężem, a dzisiaj nie zjawił się w pracy
Najwidoczniej Natan pojechał do domu by chwilę odpocząć. Napisałam do niego wiadomość tekstową, z prośbą by jak najszybciej się ze mną skontaktował.
Postanowiłam znaleźć w internecie firmę w której pracował Natan. Wybrałam numer do recepcji i przy przyjemnej muzyce czekałam aż ktokolwiek odbierze.
- Witam, Kayla Perkins z tej strony. Mogłabyś mnie połączyć z Natanem? - zapytałam kobiety, z którą rozmawiałam już parę razy.
- Cześć Kayla. - powiedziała - Z Natanem? - usłyszałam w jej głosie zdziwienie.
- Moim mężem, zgadza się.
- Musisz dzwonić pod inny numer. Natana przenieśli rok temu na chirurgię.
Wzięłam głęboki oddech i przejechałam dłonią po swojej twarzy. Rozłączyłam się z asystentką.
Nic tutaj nie rozumiałam. Zaczęłam dostawać dziwne wiadomości, miałam wypadek samochodowy, w momencie w którym otworzyłam kopertę z tajemniczą wiadomością. Natana przenieśli na inny dział w szpitalu psychiatrycznym, a on nawet mi o tym nie powiedział? Ktoś przysłał mi kwiaty, z dziwną wiadomością, a mój mąż twierdzi że są od niego. A teraz nagle ma wyłączony telefon?
Miałam zamiar zrozumieć to wszystko najszybciej jak się dało. Tylko, że nie miałam jeszcze na to, żadnego sposobu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz